Wrzesień zapowiada się ciężko: siedem sposobów na obniżenie wydatków na zakupy spożywcze bez pogorszenia jakości posiłków
Oszczędzanie na jedzeniu we wrześniu nie polega na zapełnianiu spiżarni tanimi produktami ani na jedzeniu przez cały tydzień tego samego. Chodzi o to, by każdy zakupiony składnik był jak najlepiej wykorzystany: by zużyć go w całości, wykorzystać w różnych potrawach i nie pozwolić, by skończył zapomniany w lodówce.
Powrót do szkoły, pracy i nieregularnych harmonogramów powoduje wzrost wydatków na zakupy z dość prozaicznego powodu: gdy brakuje nam czasu, sięgamy po gotowe rozwiązania. Gotowe warzywa, improwizowane kolacje, opakowania, które wydają się wygodne, zamówienia w ostatniej chwili. Dlatego oszczędzanie zaczyna się jeszcze przed wizytą w supermarkecie i trwa w kuchni. Te siedem decyzji pomaga wydawać mniej, nie sprawiając, że menu wydaje się uboższe.
1. Stwórz menu, ale niech będzie to mapa, a nie więzienie
Zaplanowanie tygodniowego menu przebiega najsprawniej, gdy nie myślimy o siedmiu konkretnych daniach, ale o niewielkiej strukturze posiłków. Warzywa strączkowe, ryż lub makaron, jajka, talerz warzyw i sos mogą okazać się bardziej przydatne niż siedem przepisów, które nie mają ze sobą nic wspólnego.
Różnica polega na kupowaniu składników, które można wykorzystać na wiele sposobów. Jeśli cukinia nadaje się do zupy kremowej, omletu i makaronu, to masz trzy okazje, by ją wyjąć z lodówki. Na tym polega znaczna część oszczędności: nie tylko na tym, że płacisz mniej, ale także na ograniczeniu tych zakupów, które w poniedziałek wydawały się dobrym pomysłem, a w niedzielę kończą się zwiędnięte.
2. Zwróć uwagę na cenę za kilogram, ale także na to, ile z tego faktycznie wykorzystasz
Oferta może wydawać się tania, a w rzeczywistości taka nie być. Aby wydać mniej w supermarkecie, warto porównać cenę za kilogram lub litr, zwłaszcza w przypadku opakowań rodzinnych, tac z mięsem, sera tartego, jogurtów i gotowych warzyw. To prosty sposób na wykrycie fałszywych ofert, choć najniższa cena nie zawsze oznacza najkorzystniejszą opcję.
Należy również wziąć pod uwagę straty i stopień przetworzenia. Cały kawałek może okazać się tańszy niż czyste, pokrojone opakowanie, ale tylko wtedy, gdy rzeczywiście go wykorzystamy. To samo dotyczy dużych opakowań: opłacają się, jeśli spożyje się je na czas lub można je zamrozić. Nie należy też zapominać, że cena produktów oczyszczonych, pokrojonych i zapakowanych w torebki obejmuje pracę, którą wykonała już inna osoba.
Dlatego rzeczywisty koszt produktu spożywczego to nie tylko cena podana na etykiecie, ale to, ile płacimy za tę część, która ostatecznie trafia na talerz.
Oszczędzanie nie oznacza kupowania zawsze tego, co najtańsze, ale świadomość tego, za co płacimy i czy się to opłaca. Torebka gotowej sałatki może stanowić rozwiązanie na kolację i być warta każdego centa; jeśli jednak w piątek leży zwiędła w lodówce, to okazała się droga.
3. Gotuj raz, ale nie jedz trzy razy tego samego
Ekonomiczne gotowanie partiami sprawdza się najlepiej, gdy przygotowuje się poszczególne składniki, a nie gotowe dania. Blacha pieczonych warzyw, ugotowany ryż, jajka na twardo, sos pomidorowy, pieczona papryka lub gotowe warzywa strączkowe pozwalają komponować różne posiłki bez konieczności codziennego zaczynania od zera.
We wrześniu, na przykład, papryka, bakłażan, cebula i cukinia mogą wyjść razem z piekarnika. Potem zmieniają swoją rolę: z makaronem i serem tworzą jeden posiłek; w omlecie – inny; zmieszane z ciecierzycą i dobrym dressingiem – jeszcze inny. Oszczędności pojawiają się, gdy powtarzamy czynności, a niekoniecznie gdy powtarzamy danie.
4. Niech rządzi sezon, ale przede wszystkim to, co jest teraz w szczytowej formie
5. Włącz do jadłospisu warzywa strączkowe: nie jako zamiennik, ale jako podstawę
Warzywa strączkowe mają jedną szczególnie przydatną zaletę, gdy chcemy kontrolować wydatki: wystarczy do nich dodać niewielkie ilości innych składników, a mimo to tworzą pełnowartościowe i sycące danie. Do ciecierzycy można dodać pół cebuli, zbyt dojrzały pomidor, mrożony szpinak lub pieczone warzywa, które pozostały z poprzedniego dnia.
Dlatego warto myśleć o nich nie jako o „dniu roślin strączkowych”, ale jako o kulinarnej bazie. Na zimno z winegretem, podsmażone z warzywami, zmiksowane na krem, w sałatkach lub szybko duszone. Puszka gotowanej ciecierzycy może wydawać się skromnym rozwiązaniem, ale dobrze wykorzystana pozwala przygotować kilka posiłków bez konieczności kupowania za każdym razem innego źródła białka.
6. Kupuj z myślą o dalszym wykorzystaniu
Dobry zakup nie mierzy się tylko tym, co można z niego ugotować dzisiaj, ale tym, co jeszcze da się z niego zrobić jutro. Zanim wrzucimy coś do koszyka, warto zadać sobie pytanie : jakie drugie życie to będzie miało?
Pieczony kurczak może trafić do sałatki lub krokietów; sos pomidorowy nadaje się do makaronu, ryżu lub jajek; ugotowane ziemniaki mogą stać się dodatkiem, sałatką ziemniaczaną lub omletem. Nawet najmniejsze resztki mają wartość, gdy ma się dla nich zaplanowane przeznaczenie.
Taki sposób robienia zakupów ogranicza marnotrawstwo, a przede wszystkim sprawia, że nie trzeba zaczynać od nowa przy każdym posiłku.
7. Zarezerwuj sobie danie „na wszelki wypadek” na dzień, w którym plany się nie powiodą
Każdy plan, który opiera się na codziennej chęci gotowania, jest skazany na porażkę. Prawdziwy wróg rozsądnych zakupów pojawia się zazwyczaj o 20:30, kiedy czujemy głód, jesteśmy zmęczeni i nie mamy najmniejszej ochoty na krojenie cebuli.
Dlatego potrzebne jest danie „na każdą okazję”: coś, co można przygotować w mniej niż dwadzieścia minut z typowych składników. Omlet, makaron z warzywami, smażona ciecierzyca, ryż z jajkiem lub szybka zupa.
Nie jest to ustępstwo w stosunku do menu: to część menu. Bo oszczędzanie polega również na przewidywaniu momentu, w którym wiemy, że nie będziemy mieli ochoty na gotowanie. I często różnica między mądrym wydawaniem pieniędzy a nadmiernymi wydatkami tkwi właśnie w tym: w przygotowaniu łatwej kolacji, zanim będzie ona potrzebna.
Patricia González

Komentarze